Kalwaria koło Niemila i Oleśnicy Małej


Tekst: Stanisław Jastrzębski - Luty 2000/ Wrocław

Podczas XIII Biesiady Pokutnej w Brzegu (październik 1997), w której nie uczestniczyłem, Bractwo odwiedziło m.in. pałac w Oleśnicy Małej i miało przyjemność być oprowadzanym po obiekcie przez Stanisława Borkowskiego, który był łaskaw stwierdzić, że oprócz „kalwarii przy autostradzie”, którą niedawno uporządkowano za sprawą dziennikarzy z tygodnika „Katolik”, w okolicy jest ponoć jeszcze jedna kalwariapołożona „za rzęką Oławą”. Wiadomość tę przekazał mi któryś z braci – a który – niech mi będzie wybaczone – nie pomnę już dzisiaj.

W lutym 2001 roku postanowiłem odnaleźć, ale już na własną rękę, gdyż dwukrotnie wysłany na ręce Dyrektora Zakładu Hodowli i Aklimatyzacji Roślin list pozostał bez odpowiedzi. Może nie trafił do rąk Pana Borkowskiego? Dziś z zresztą nieważne – kalwarię odkryłem sam, acz po uzyskaniu wskazówek jak tatrafić od sklepowej we wsi Witowice, położonej za autostradą, licząc od Oleśnicy Małej. Miałem szczęście, iż jako dziecko odwiedzała ją i bardzo precyzyjnie, w stosunku do punktu orientacyjnego, jakim na mapie okolic Wrocławia była czerwona kropka oznaczająca grodzisko, położenie kalwarii mi pokazała. Wyraziła co prawda wątpliwość, czy jest tam dziś jeszcze czego szukać, bo jest na pewno mocno zdewastowana, a ja niestety – nie zapytałem przy okazji, jak wyglądała za jej lat dziecinnych – ale ponieważ nie była osobą wiekową, zapewne nie wiele różniła się od stanu na dzień dzisiejszy. Trudno się mówi, nie zamierzam zgłębiać tematu, bo jeśli nawet były tam jeszcze szczątki obrazów – to i tak nieczytelne. Dziś poszukiwanie we wsi Niemil ludzi starszych, którzy może coś by wiedzieli, też mija się z celem, bo mógłbym bez skutku pytać przez godzin kilka, a na to nie miałem czasu. Piszę świadomie o Niemilu, gdyż do tej wsi kalwaria zdaje się „kanonicznie” należeć. Poszukiwania w źródłach też nic nie dadzą, bowiem temat Oleśnicy Małej i okolic przekopałem niegdyś bez skutku, za to gruntownie!

Wędrujmy więc już do celu! Idąc od Witowic, przejdźmy pod mostem autostradowym, po czem starym, betonowym, poniemieckim – przeprawmy się na drugi, czyli prawy brzeg Oławy, wespnijmy się – tak dla orientacji – na wały sporego grodziska o dobrze zachowanych fosach, zauważmy zbliżającą się do onych wałów od wschodu drogę, zejdźmy na nią i uparcie dążmy na północ, poprzez las. Po jakichś dwustu metrach, może zresztą i trzystu, radzę bacznie penetrować teren po lewej ręce. Gdy zauważymy usytuowany o jakieś piętnaście metrów od drogi krzyż – jesteśmy na miejscu! Stanowi on zresztą świetny punkt orientacyjny przy marszu z kierunku Niemila, bowiem stamtąd, według załączonego szkicu trafić na kalwarię bajecznie łatwo. Tyle, że to dobre dwa kilometry odległości!

Kalwaria, jak pokazuje rysunek, składa się z czternastu murowanych z cegły kapliczek, niegdyś otynkowanych, krytych skośnie ułożonymi, daszkami z cegły. Wnęki w głowicach są dziś oczywiście puste, a same kapliczki często bez mała oplecione pniami wyrosłych w ich sąsiedztwie drzew. Układ Drogi Krzyżowej, kształt kapliczek i materiał wyraźnie wskazują, że jest to w pewnym sensie kopia pobliskiej kalwarii w Oleśnicy Małej (lub odwrotnie…), aczkolwiek – niezupełnie, co baczni czytelnicy z łatwością zauważą. I tyle! Żadnych wskazówek kto i kiedy kalwarię fundował, w postaci napisu na ostatniej kapliczce nie znajdziemy, bowiem jest ona dziś tylko kupką porośniętego mchem gruzu. Która zresztą była pierwszą, a która ostatnią?

Wysokość zachowanych postumentów wynosi około dwa i pół metra, z czego na głowicę przypada około metra. Okienko do umieszczenia obrazu ma wymiary 40x55 cm i jest głębokie na centymetrów 20. A może stały tu figurki? Trzon kapliczki jest kwadratem o boku 60 cm.

Na krzyżu przydrożnym, bezwzględnie należącym do kalwarii zachowała się metalowa pasyjka, a jakaś pobożna osoba przyszpiliła tu trzy święte obrazki, w tym dwa pochodzące z Lichenia. Na święta Bożego Narodzenia przywiesiła zaś dwie bombki, z których jedną, strąconą przez wiatr, zawiesiłem na nowo. Pod krzyżem stał wazonik z kwiatami – symbol trwałej pamięci. Może to ta sama osoba, która w podobny sposób opiekuje się zniszczoną kalwarią za Oleśnicą Małą? To miłe, że ktoś jednak pamięta!

A w samych Niwnicach (Niemilu) znajdziemy kilka rozsianych po wsi kapliczek, no i renesansowy (!) kościół z 1557 roku pod wezwaniem św. Katarzyna Aleksandryjskiej, niestety, przebudowany w początkach XVII wieku. Kto chce i może – niech sobie kolejną kalwarię zobaczy… A ja, grzebiąc później w szpargałach, odnalazłem notatkę, iż wspomniany na wstępie Stanisław Borkowski miał swemu nierozpoznanemu (niech się przyzna – apeluję w imieniu Bractwa) rozmówcy powiedzieć, że kalwaria w kierunku wsi Niemil ma mieć w roku 1997 równe sto lat. Dobre i tyle.

P.S. Jak podaje Gazeta Oławska 13/2005 jeszcze jakiś czas po II Wojnie Światowej mieszkańcy Niemila w czasie Wielkiego Postu chodzili tu procesyjnie odprawić Drogę Krzyżową. Niektórzy twierdzą, że do zniszczenia kalwarii przyczynili się też robotnicy leśni pracujący tu kiedyś przy wyrębach.

Via Regia

via_regia.jpg