Artykuł ukazał się w Gazecie Powiatowej - Wiadomości Oławskie
http://www.gazeta.olawa.pl/archiwum/2000/historia/2001/3h1.htm



Peter Yorck i Krąg z Krzyżowej - (cz. VI)


Tekst: OLMA

Organizacja antyhitlerowska zorganizowana i kierowana przez Moltkego i Yorcka, nazwana później przez historyków Kręgiem z Krzyżowej, to faktycznie niewielka grupa arystokratów, duchownych, liberałów, pozbawiona siły szerszego oddziaływania na masy niemieckiego społeczeństwa

Peter Yorck przyłączył się do opozycyjnej organizacji, której przewodził jego kuzyn, hrabia Claus von Stauffenberg, od 1 października 1943 roku szef sztabu w Zarządzie Ogólnym Wojsk Zapasowych. Bliższy kontakt z Yorckiem nawiązał dopiero jesienią 1943 roku. Bywał częstym gościem w mieszkaniu Yorcka w Berlinie, wymieniał z nim poglądy polityczne i miał do niego duże zaufanie. Pracował w gmachu dawnego Ministerstwa Sił Rzeszy przy ul. Bendlera. Był kaleką. 7 kwietnia 1943 roku stracił lewe oko, dwa palce lewej dłoni i całą prawą rękę. Jego fachowość i urok osobisty zjednywały mu przyjaciół. W związku ze swoją pracą miał możliwość uczestniczenia w naradach z udziałem Hitlera.

20 lipca 1944 roku otrzymał zaproszenie na naradę do Wilczego Szańca, bunkra Hitlera. Wziął ze sobą walizkę z materiałem wybuchowym i zapalnikiem czasowym. Bombę udało mu się zdetonować, jednak Hitler odniósł tylko niewielkie obrażenia. W gmachu przy ul. Bendlera w Berlinie znalazło się tego dnia wielu spiskowców, czekających na śmierć Hitlera, by przejąć władzę w swoje ręce. Między nimi był również Yorck
.

O godzinie 22.50 do gabinetu, gdzie oni przebywali, wdarła się grupa oficerów, zwolenników Hitlera, którzy obezwładnili zamachowców. Od razu na śmierć skazano pułkownika Stauffenberga i jego adjutanta von Heftena. Wyrok wykonano około północy. Innych aresztowanych przewieziono do gmachu SS, gdzie zaczęto ich przesłuchiwać.

Po serii upokarzających przesłuchań przewieziono Yorcka do obozu koncentracyjnego w Ravensbrueck. W liście do swojej żony, Marion, prosił ją, by przysłała mu coś do pisania, biblię, kilka innych książek oraz przybory toaletowe. Bardzo martwił się o swoją matkę, która wkrótce może stracić trzeciego syna. W liście do niej napisał: „Rozmiarów wewnętrznej męczarni, którą ludzie, tacy jak ja, musieli przeżyć w ostatnich latach, z pewnością nie rozumieją ci, którzy upajają się swoją wiarą, jakiej ja teraz nie podzielam. Ciebie mogę zapewnić, że działaniem moim nie kierowała jakakolwiek samolubna myśl, ani żądza władzy. Określały ją jedynie moje patriotyczne uczucia, troska o moje Niemcy, takie, jakie wzrosły w ostatnich dwóch tysiącleciach, troska o ich wewnętrzny i zewnętrzny rozwój. Dlatego staję spokojny wobez przodków, mojego ojca i braci. Może nadejdzie czas, kiedy ocenią mnie nie jako łotra, lecz jako tego, kto ostrzegał naród i kochał ojczyznę.”
.

Jego proces przed Sądem Ludowym odbył się 7 i 8 sierpnia 1944 roku. Sądowi przewodniczył osławiony Roland Freisler. Yorck był bardzo spokojny. Czuł dumę, że nie ugiął się na przesłuchaniach. Wcześniej w jednym z listów do żony pisał: „Zabrano nam ubrania ale nie zabrano ducha. W nim czuję siłę przodków, braci i przyjaciół.” Sąd wykrył, że Yorck jest krewnym Stauffenberga, a to już przesądzało sprawę. Już przed oficjalnym procesem miał zapewniony wyrok śmierci. Jego obrońca z urzędu prosił jedynie o łagodny wymiar kary. Wcześniej nawet nie porozmawiał z oskarżony.

Sąd uznał Yorcka winnym i wydał wyrok śmierci przez powieszenie. Wyrok wykonano zaraz po jego ogłoszeniu, 8 sierpnia 1944 roku. Egzekucje zamachowców wykonywano w różnych więzieniach. Petera uśmiercono w więzieniu Pletzensee
.

Skazańcy stawali pod ścianą z dziesięcioma hakami, podobnymi do tych w rzeźni. W kącie stała kamera. Przy egzekucji obecni byli m.in. prokurator generalny Rzeszy, kat z pomocnikami, operator kamery i sekretarze sądowi. Na stole stała butelka z koniakiem i kieliszkami dla świadków egzekucji.

Marion rozmawiała z Peterem po raz ostatni 18 lipca 1944. 20 lipca mieli być na weselu u swoich znajomych. Po aresztowaniu męża przebywała w Kurowie. Wiedziała o terminie rozprawy i postanowiła pojechać do Berlina, aby może po raz ostatni zobaczyć męża. Nie udało jej się dostać na salę rozpraw. Rozmawiała jedynie z jakimś wartownikiem pilnującym wejścia na salę. Wiedziała, jaki Peter otrzymał wyrok, ale nie znała daty egzekucji. Łudziła się, że przez swoje znajomości uda jej się odwlec termin wykonania wyroku może do czasu zakończenia wojny. Niestety. Wyrok wykonano o 18.30, a ona o 19.00 przekazała strażnikowi więziennemu listy do niego od siebie i sióstr.


Zwłoki Petera poddano kremacji, a prochy rozrzucono. Niemieccy turyści, w początkach lat dziewięćdziesiątych, odwiedzający swoje rodzinne strony, podali informację księdzu proboszczowi z Witowic, że zwłoki Petera nie zostały spalone, a potajemnie przewiezione do Witowic i pochowane w pobliżu murów kościoła. W Witowicach bowiem znajdował się ich ewangelicki kościół parafialny. Dzisiaj trudno już zweryfikować taką informację. W oficjalnych źródłach historycznych nic się o tym nie mówi. Rodzina Yorcka była represjonowana w Oleśnicy Małej. Hrabia Paul Yorck, brat Petera, został osadzony w obozie koncentracyjnym. Pozostali musieli się wyprowadzić z pałacu.

Koniec
.

Via Regia

via_regia.jpg