Artykuł ukazał się w Gazecie Powiatowej - Wiadomości Oławskie
http://www.gazeta.olawa.pl/archiwum/2000/historia/2001/48h1.htm



Peter Yorck i Krąg z Krzyżowej - (cz. II)


Tekst: OLMA

Już po roku Peter Yorck był wyczerpany pracą w programie pomocy dla biednych ziemian z kresów wschodnich Niemiec. Bardzo wrażliwy na ludzką krzywdę, sam cierpiał, widząc w jak skromnych warunkach, graniczących z ubóstwem, żyją niektórzy rolnicy niemieccy na Śląsku, w Brandenburgii czy na Pomorzu. Dlatego też, aby oderwać się od tej rolniczej biedy, od pewnego czasu zaczął rozglądać się za jakąś nową pracą

Znalazł taką w 1934 roku. Został asesorem rządowym w Prezydium Wrocławia. Było to już dużo więcej płatne i bardziej prestiżowe stanowisko, odpowiadające młodemu ambitnemu prawnikowi. Pracę tę szybko polubił i znalazł wspólny język ze współpracownikami. Rozumiał się też doskonale ze swym szefem, którym był gauleiter Josef Wagner.

Wagner był zwolennikiem Adolfa Hitlera. Jego oddanie ideom nazizmu szybko zostało docenione. W 1936 roku otrzymał odpowiedzialne stanowisko komisarza kontroli cen rzeszy. Była to już praca w stolicy Rzeszy, w Berlinie. Nowy komisarz zabrał ze sobą swoich najlepszych pracowników. Między nimi znalazł się także Peter Yorck chociaż nie był członkiem partii nazistowskiej
.

Jak dużym zaufaniem Wagner darzył Yorcka, może świadczyć to, że w Berlinie został on od razu referentem od podstaw cenowych, a potem miał szybko awansować na kolejne wyższe stanowisko.

Peter miał bardzo silną osobowość i zarazem dar przekonywania, czym zjednywał sobie ludzi. Nawet jeżeli nie podobały się im jego poglądy, to szanowali jego inność i oryginalność. Doskonale potrafił skrywać swe wewnętrzne odczucia, gdyż był podobno skryty i zamknięty w sobie. Skorupa ta znikała jedynie w kontaktach z żoną i ze szczególnie bliskimi, sprawdzonymi przyjaciółmi. Cechy te jednak nie przeszkadzały mu w nawiązywaniu i utrzymywaniu wielu bardziej powierzchownych znajomości z ludźmi nauki i sztuki
.

On i jego żona Marion prowadzili dom otwarty. O każdej porze dnia i nocy odwiedzali ich goście. Byli między nimi aktorzy, malarze, śpiewacy operowi, młodzi interesujący intelektualnie naukowcy.

Yorckowie chodzili do opery, do filharmonii, na różne koncerty muzyczne, wernisaże, na przedstawienia modnych kabaretów. Berlin był przecież wtedy stolicą kulturalną środkowej Europy i nie trzeba się było zbytnio wysilać, by znaleźć miejsce do miłego spędzenia czasu
.

Żona wspomina, że Peter był uczuciowy i sentymentalny. Celem, do którego dążył, była rodzina i dzieci. Jednak los poskąpił mu szczęścia bycia ojcem.

Praktycznie od początku życia z sobą szukali przyczyny bezdzietności. Marion leczyła się u wybitnych specjalistów, corocznie wyjeżdżała do wód, ale lekarze nie widzieli przyczyn, dla których nie mogłaby zajść w ciążę. Wydaje się jednak, że przyczyną tych kłopotów mogły być jakieś problemy zdrowotne Petera. Ciekawostką jest to, że dzieci nie miał żaden z jego braci. Może tu zawiniła genetyka, a może to tylko zbieg okoliczności?


Wnuków szczególnie wyczekiwała matka Petera, hrabina Sophie. Na tym tle między nią a Marion dochodziło czasem do spięć.

Marion i Peter starali się często odwiedzać Oleśnicę Małą i Kurów. Na zamku w Oleśnicy świętowali zdobycie tytułów doktora prawa. Przyjeżdżali też tutaj na różne święta rodzinne. Marion szczególnie ciepło wspomina przyjęcie na jej cześć z okazji obrony pracy doktorskiej, zorganizowane w przepięknej sali ogrodowej oleśnickiego pałacu
.

Peter lubił w samotności rozważać problemy egzystencjalne i polityczne. Czytał wiele książek z literatury niemieckiej i obcej, a także prace z dziedziny historii i teologii. Lubił analizować dzieła autorów klasycznych. Znał historię swojej rodziny, jednak nie pasjonował się nią. Bardziej pociągała go filozofia. Jego dziadek Paul był znanym filozofem, toteż Peter lubił szczególnie zgłębiać te działy filozofii, którymi przodek się zajmował. W rodzinie powtarzano anegdotkę, która świetnie pokazuje, jak potrafił być spontaniczny: Gdy miał cztery lata, spytano go kim chciałby zostać. Peter odpowiedział, że feldmarszałkiem albo kucharzem. - Synku, to bardzo trudne - odpowiedział ojciec. Peter chciał jednak spróbować.

Marion i Peter starali się często odwiedzać Oleśnicę Małą i Kurów. Na zamku w Oleśnicy świętowali zdobycie tytułów doktora prawa. Przyjeżdżali też tutaj na różne święta rodzinne. Marion szczególnie ciepło wspomina przyjęcie na jej cześć z okazji obrony pracy doktorskiej, zorganizowane w przepięknej sali ogrodowej oleśnickiego pałacu. Teściowa założyła jej wtedy na głowę wieniec laurowy i wręczyła bukiet czerwonych róż, a szwagier, ordynat Paul, wygłosił długą mowę po łacinie
.

Kurów odwiedzali z bardziej prozaicznych powodów. Ponad trzystuhektarowy folwark, należący od wielu lat do Yorcków, przynosił dość duże dochody, które jednak nie wpływały do ogólnej kasy, lecz były równo dzielone pomiędzy rodzeństwo ordynata.

Peter miał w kurowskim pałacyku małe mieszkanko i mógł tam mieszkać, kiedy tylko miał ochotę. Zaopatrywał się tam również w warzywa, mięso, nabiał. Przyjeżdżał też, gdy zabrakło mu chwilowo pieniędzy. W 1944 roku, gdy Berlin przestawał być już bezpieczny ze względu na naloty, Marion przewiozła do Kurowa cenniejszą zastawę stołową, kryształy i drogie meble
.

cdn
.

Königstraße

via_regia.jpg

Wer ist online

Aktuell sind 38 Gäste und keine Mitglieder online